Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

Gąbki z h&m hitem?



CZEŚĆ KOCHANI !!!

Na moim Pomorzu dzieci właśnie zaczynają ferie…
A ja pierwszy raz tych ferii nie mam…
jutro praca, pobudka 5.40, szybki mejkap, szybkie śniadanko i podróż.
 Życie każdego dorosłego, odpowiedzialnego człowieka start…



Gąbki do podkładu stały się moim hitem w 2015, ale w 2016 również z wielkim zamiłowaniem ich używałam. Na początku uprzedzę, że nie miałam nigdy styczności z oryginalnym Beauty Blenderem (ech miałam sobie go sprawić za obronioną magisterkę, ale stwierdziłam, że nadarzy się jeszcze inna okazja i teraz w sumie żałuje… ;p). Miałam gąbeczkę z RT i była świetna, ale jak to pewnie większość dziewczyn, szukałam dalej, tańszych, łatwiej dostępnych „zamienników” i jedne z nich są bohaterami dzisiejszego wpisu.

Informacje podstawowe:

  • Dostępność: prawie każdy sklep sieciowy H&m, niestety zdarzyło mi się spotkać sklepy, nawet dosyć duże powierzchniowo, że ich nie mieli i mieć nie będą, zdaniem Pani ekspedientki ;p

  • Cena: 9,99 zł.

  • Zapakowane w przezroczyste „woreczki”;

  • Dwa rodzaje: fioletowa w kształcie bliżej nie określonym ;p i jasno różowa o kształcie typowego jajeczka z dziwnym pierścieniem w obwodzie ;D.


No dobra, ale czy tym w ogóle można się malować?!
 Oj taaaaaak! :D

Po pierwsze obie są niesamowicie miękkie po namoczeniu. Jest to, jak wiecie bardzo istotne. Nakładanie nimi podkładu jest bardzo przyjemne, absolutnie nie słychać „stukania” o buzie (jeśli używaliście gąbki z hebe to wiecie o co chodzi, brrrr….). Podkład ładnie się rozprowadza i zostawia typowe dla gąbek wykończenie niemal satynowe, wygładzone typu "flowless". Dobrze też się myją i utrzymanie ich czystości nie wymaga jakiś szczególnych środków ostrożności :D. 
Jak widzicie na zdjęciach gąbki po namoczeniu powiększają się niemal dwukrotnie. Są naprawdę sporę, co akurat nie każdemu może odpowiadać. Mi odpowiada ;p. Końcówkami gąbek można pięknie wklepać korektor punktowo jak również pod oczy. Przekładając cenę co do jakości to naprawdę te gąbki to strzał w dziesiątkę!
 
sucha / namoczona

sucha / namoczona


Ale czy coś je różni, oprócz kształtu rzecz jasna? 
Moim zdaniem gąbka fioletowa, jest wykonana z troszkę gorszego materiału. Jak widzicie moja wygląda jak po przejściu huraganu Barbara, a wierzcie mi, że używam ją zdecydowanie rzadziej niż różowej. Może to wina mycia, bo wydaje mi się raz wymyłam ją za ciepłą wodą. Nie wiem, nie potrafię tego stwierdzić jednoznacznie, ale fakt jest jeden, fioletowa rozwala się po prostu szybciej.
 

 Jeśli jednak miałabym wybrać jedną to nie potrafię.  Obie są godne wypróbowania, zwłaszcza za tą cenę. Zgadzam się w stu procentach, że są to jedne z najlepszych i tańszych gąbek dostępnych na rynku.  
Gorąco polecam dziewczyny! Zwłaszcza serdecznie polecam tym z Was, które chcą zacząć przygodę z gąbkami, a nie wiedzą co i jak :D oraz tym, które rano (jak ja) spieszą się i liczą każdą minutę. Tu zamaczacie gąbkę rachu ciachu i podkład nałożony równo i pięknie :D.

 A Wy?
 Lubicie używać gąbek do podkładu? Macie swoje ulubione?
Czekam na Wasze opinie! 

Z marchewkowym pozdrowieniem,
eBugs! :D

PS. Moi Dzieciom życzę fantastycznych ferii <3
Czytaj dalej

Kosmetyczni ulubiency 2016 !!!




CZEŚĆ KOCHANI !!!

Właśnie siedzę i jem strasznie kwaśne kiwi.
Naprawdę mega kwaśne. Na pewno wiecie jak to jest zawieść się myśląc, że będzie przepysznie słodkie, aż rozpływające się w ustach… a tu kwas, witamina C w dawce dla Pana Konia. Ogólnie więc nie polecam kiwi z Biedronki. Chyba, że ktoś lubi kwaśne. To polecam.
A teraz już zaczynamy ;)


 
Czytaj dalej

Drogi pamiętniczku poczyniłam zakupy... HAUL ZAKUPOWY / -49% ROSSMANN


Czytaj dalej

Pierwszy tydzień promocji w Rossmannie - TWARZ - co polecam / co sama planuje kupić

Czytaj dalej

Denko #2



Cześć i czołem :)

Muszę rzec: nareszcie... !! Ciężkie jest życie studenta, gdy chce się robić projekt denko. Część zużytych rzeczy miałam w mieszkaniu studenckim, część miałam w domku rodzinnym i w końcu któreś z pustych opakowań musiałam wpakować w walizkę :D Wiecie jakie było zdziwienie mojej Mamy kiedy zobaczyła w mojej walizce jak to Ona skomentowała: te śmieci... :D Pozostawię, to bez komentarza. 
Zapraszam Was więc na przegląd moich zużyć :D Jest to, na moim blogu, drugi wpis z serii denko, gdy ktoś nie widział pierwszego to zapraszam TU. 



Szampon Nivea classic care: bardzo przyjemny szampon, warto go mieć, bardzo uniwersalny, cudownie wygładza włosy, łatwo się rozczesują, bardzo polecam ten jak i Long Repair :). Nivea teraz naprawdę ma niezłe produkty do włosów :).







Yves Rocher szampon pokrzywowy: dla moich przetłuszczających się z szybkością światła włosów to wybawienie, przepięknie pachnie, cudownie oczyszcza, sama dobroć!! Z mojego polecenia kupiła go również Karolina, i odsyłam Was również do jej recenzji  <klik>  . Na dobre zagościł w mojej łazience :).





Kallos maska algowa: chyba moja największa denkowa radość. Doskonale wiecie jak ciężko jest zużyć litrowe maski. Udało mi się. Cały rok ją maltretowałam. Pięknie pachnie konwaliami. Na pewno kiedyś do niej wrócę. Obecnie stosuje bananową :).







Isana żel pod prysznic TROPIC: nikomu chyba nie muszę przedstawiać tej firmy, ani tych produktów. Ten pachniał latem, przesłodki, bardzo owocowy, świeży zapach! Bardzo przypadł mi do gustu. Z tego co ostatnio widziałam, są jeszcze dostępne w Rossie, a więc, kto chce poczuć lato i wakacje w zimę? :)






BeBeauty balsam ujędrniający: bardzo żałuje, że mi się przeterminował i niestety już nigdzie ich nie ma :(. Przecudownie wygładzał skórę!! 






Ziaja tonik ogórkowy: myślę, że chyba każda z Nas go przynajmniej kiedyś miała, albo próbowała u Mamy, Siostry, Cioci, Kuzynki. Bardzo popularny i przyjemny produkt. Ja zazwyczaj stosowałam go gdy miałam dzień bez makijażu, lub, gdy chciałam odświeżyć latem twarz. Obecnie, już także prawie na wykończeniu, stosuje tonik z serii liście manuka. Również polecam. Warto taki produkt mieć. Tani a taki pożyteczny :).






Clean Hands antybakteryjny żel do rąk: must have chyba dla każdego. Bardzo pożyteczny podczas wszelkiej podroży lub na uczelni, gdy akurat zabrakło mydła... (na moim wydziale to niestety przykra norma...). Ten akurat jest w miarę tani i bardzo skuteczny. Może jedynie odstraszać zapach. Nie potrafię go określić, ale jeżeli bardzo drażnią Was zapachy to lepiej poszukajcie czegoś innego ;). 






La Roche-Posay krem effaclar duo plus: zawiodłam się na nim i na pewno więcej go nie kupię. Po tygodniu stosowania miałam niezły wysyp, ale akurat byłam na to przygotowana i tłumaczyłam sobie, że cera się oczyszcza... Oj ja głupia :D. I owszem to mu muszę przyznać, że na jakiś czas może i uspokoił moją cerę pod tym względem, że faktycznie to co się pojawiło wygoiło się i nie wyskakiwało mi nic nowego, ale to jednak dosyć szybko minęło i wszystko wróciło do smutnej normy... :( Dodatkowo w ogóle nie podziałał na zaskórniki... NIE NIE NIE. Po tak drogim kremie spodziewałam się jednak czegoś więcej. 






Lovely extra lasting matowa pomadka w płynie/matowy błyszczyk: och co za piękny kolor i niezła trwałość. Na pewno jak go dostane to kupię. Tani, ale naprawdę dobry. Nie często zużywam produkty do ust, ale to wykończyłam do cna, aż połamał mi się aplikator od wybierania produktu ze ścianek ;p. 





Catrice Photo Finish podkład: przyjemny produkt, który miałam bardzo długo (aż za długo ;p). Niestety jestem podkładoholiczką i uwielbiam testować nowe podkłady, więc pewnie już do niego nie wrócę. Niemniej jednak polecam wypróbować, zwłaszcza, że na tych promocjach potrafi kosztować 15 zł. :) na pewno nie będziecie żałować ;). 






Revlon Colorstay: jedyny podkład który mam któryś raz z kolei. Genialne krycie, wspaniałe kolory, niezawodny jeśli chodzi o wszelkie uroczystości, imprezy, zabawy. Nie zawiedzie Was, gdy będziecie chciały wyglądać nieskazitelnie przez cały dzień i noc. Na co dzień nie polecam, masakruje skórę, jest za ciężki, ale na wyjścia i od czasu do czasu JAK NAJBARDZIEJ!! Już poluje na jakąś promocje, aby uzupełnić jego brak w mojej kosmetyczce :D 



KONIEC!! :)


Z wielkim zaciekawieniem czytam zawsze Wasze denka :) 



Trzymajcie się ciepło,
z marchewkowym pozdrowieniem,
eBugs :) 

Czytaj dalej

Zakupolove!! :)


Cześć!!

Zapraszam Was na przegląd moich ostatnich kosmetycznych nowości! Nie jest tego dużo, ale bardzo jestem ciekawa Waszych opinii na temat tych produktów!! 


1. Bananowa maska do włosów Kallos, Hebe, 12 zł. 
Wykończyłam maskę algową (pachniała konwaliami <3), którą dostałam od mojego Chłopaczka na Gwiazdkę w tamtym roku. Była ok, ale jakoś nie zwaliła mnie z nóg, więc tym razem postawiłam na bananowe szaleństwo! Jeśli kochacie banany, uwielbiacie ich zapach to będzie to strzał w dziesiątkę. Jeśli drażni Was intensywny, owocowy zapach, lepiej wybierzcie inny rodzaj maski. Ja mam ochotę ją od razu zjeść :D Pachnie obłędnie!!

2. Mgiełka utrwalająca makijaż, Avon, 11,99 zł. 
Naczytałam się o niej tyle pozytywnych recenzji, że musiałam ją w końcu zamówić! Dodatkowo w tym katalogu kosztowała grosze, więc już się nawet nie zastanawiałam. Jestem jej bardzo ciekawa! Pierwsze wrażenie wypadło bardzo pozytywnie, a więc jestem pełna nadziei :).

3. All matt plus, podkład matujący, Catrice, Drogeria Natura, ok. 17 zł. 
Podkład na który czaiłam się bardzo długo i w końcu nadarzyła się wspaniała okazja, gdyż w (chyba jeszcze obowiązującej) gazetce Natury przeczytałam, że przy zakupie dowolnego kamuflażu Catrice dowolny podkład tej firmy kupimy 40% taniej. Płynny kamuflaż chciałam kupić odkąd się tylko pojawił a więc chyba sami rozumiecie, że lepszej okazji chyba nie mogłam się spodziewać :D. Wybrałam najjaśniejszy kolor, bo troszkę bałam się, że będzie ciemniał. 



4. Płynny kamuflaż, Catrice, Drogeria Natura, ok. 14 zł.
 Wybrałam odcień 020, bo ten najjaśniejszy jest naprawdę baaaardzo jasny. Jeżeli nie macie baaardzo bladej cery to śmiało bierzcie ten ciemniejszy. Powiem Wam, że ten korekto wywarł na mnie ogromnie pozytywne wrażenie! Cudowne krycie, trwałość i bardzo przyjemny zapach! Must have! :D



5. Perfum Sunflowers, Elizabeth Arden, Rossmann, ok. 60 zł. 
Ah...  odkąd pierwszy raz go powąchałam, zakochałam się w tym zapachu. Przepiękny, świeży zapach. Z jednej strony dosyć delikatny, z drugiej niezwykle trwały... Będę go chyba miała na cały rok jak nie dłużej! 

6. Pomadka Golden Rose Velvett Matt 02, wyspa GR, 11,90 zł. 
Długo szukałam idealnego dziennego koloru, który z jednej strony nie byłby zbyt jasny, z drugiej nie był zbyt ciemny. Mam dosyć ciepłą karnację i w niektórych kolorach na ustach, zwłaszcza takich ciemnych różowych, wyglądam strasznie i trupio. Ten kolor to był strzał w 10! Jeśli szukacie przepięknego koloru, który będzie Wam pasował dosłownie do każdego makijażu to ten kolor musicie wypróbować!! Pasuje zarówno do ciepłej jak i chłodnej karnacji! 

7. Kosmetyki Freedom Makeup, Pepco, po 4,99 zł.
Na pewno już każda z Was wie, że kosmetyki Freedom można dostać w Pepco. Fakt, że do wyboru mamy lakiery, błyszczyki, tuszę, pomadki i cienie, ale za to ceny są takie jak na drogeriach internetowych a nie musimy już płacić za przesyłkę i możemy wszystko obejrzeć "na żywo". Pomadkę z Freedom wychwalałam Wam już w poście w którym przedstawiałam moje pierwszy ważenie odnoście tej firmy i gdy tylko zobaczyłam je w moim Pepco wyszperałam dwa nowe kolory. Jeden typowy nudziak, drugi piękny bordowy kolor. Kupiłam jeszcze cień pojedynczy nr 207 (zazwyczaj mają zaklejony numerek ceną ;/). Chyba Wam nie muszę mówić, że jakoś powala!! :D



od lewej: GR VM 02, Freedom 111, Freedom 120 (na żywo odrobinę ciemniejszy)


Nr 207 na żywo odrobinę ciemniejszy i bardziej wpada w brąz :)

   

Miałyście coś z moich nowości? Czekam na Wasze opinie! :)
Mam do Wa jeszcze jedno pytanko ;p czy możecie polecić mi szampański, beżowy albo delikatnie różowy cień, który nada się do dziennego makijażu?
 
Ps. Studenci niech moc będzie z Nami!! <3 
 
Trzymajcie się ciepło!!
Z marchewkowym pozdrowieniem,
eBugs! :* 

Czytaj dalej

Moje zakupy na promocji w Rossmanie - jesień 2015


Hejo hej!! :)

Dziś poczyniłam ostatnie zakupy w Rossie a więc nadszedł czas na podsumowanie i zaprezentowanie tego co też dla Siebie ciekawego wyhaczyłam. Nie jest tego mało, nie powiem, trochę zaszalałam, ale znowu jakoś bez przesady :). Nie miałam żadnego planu i spisu a więc nie musiałam sztywno trzymać się listy, ale kilka produktów chciałam wypróbować i wiedziałam, że właśnie te kupie. Kilka produktów wpadło całkiem przypadkowo, pod wpływem opinii koleżanek, pod wpływem chwili z serii jest promocja to kupię (baaardzo zły nawyk!!). 

ZAPRASZAM NA PRZEGLĄD MOICH ZAKUPOWYCH GRZESZKÓW :)


  

1. Usta
  • Lovely Color Wear, pomadka w kredce odcień 6 i 2: sprawdzają mi się bardzo dobrze, polecałam Wam je również. Tym razem wybrałam odcień nr 6 - to piękny odcień delikatnego bordo, dosyć ciemny kolor, który teraz bije rekordy popularności, oraz nr 2 - to typowy nudziak, idealny do wrzucenia w torebkę w celu szybkiej poprawki bez lusterka :).
  • Wibo, Glossy temptation nr 5: mój hit nad hitem! Miałam w poprzedniej wersji Wibo eliksir ale wykończyłam go do reszty. Cudowna pomadka, jedna z moich najukochańszych.
  •  Nivea Lip Butter malina: zakup na zimę :), całkiem przypadkiem ;p. 
  •  Wibo konturówka do ust nr 05: przypadkowy zakup ;D.


od góry: konturówka, Lovely nr 6, Lovely nr 2, Wibo nr 5


2. Oczy
  • Maybelline Color Tattoo: już dawno miałam je wypróbować, są to właśnie te produkty po które poszłam bez wahania; wybrałam kolory: pernament toupe i cream de rose (coś więcej o nich wkrótce);
  • Maybelline eyeliner lasting drama: długo się wahałam, bo niby bardzo chciałam go wypróbować z drugiej, jakoś do mnie nie przemawiał, namówiła mnie koleżanka i tak oto jest ze mną i nie żałuje!! :D w końcu mogę szybko i baardzo łatwo narysować cienką kreskę, która nie da teatralnego efektu a tylko delikatnie podkreśli oko :).
  • Loreal Volume Million Lashes so coulture i extra black: powiem tylko jedno: o mamo jakie te tusze są genialne, choć i one nie są pozbawione wad, o tym również wkrótce :p.
 



3. Twarz
  • Loreal True Match, 2N Vanila: to był również zakup z serii: na pewno to kupię, nie wiem dlaczego w niektórych Rossmannach w cenie regularnej kosztował ponad 60 zł. a w niektórych niecałe 45 zł.? wiecie może? Nie rozumiem tego. Bynajmniej Mi udało się go jakoś cudem zdobyć, bo był bardzo rozchwytywany, zwłaszcza ten odcień. Na dzień dzisiejszy powiem Wam jedynie, że jeśli chodzi o moje preferencje to nie jest to na pewno podkład na co dzień.  
  • Bell seria Hypoallergenic: baza wygładzająco matująca, podkład matujacy w odcieniu 1, korektor w odcieniu 1: tą serią zainteresowałam się dzięki blogowi Marzycielki, która wychwalała podkład ;p  poczytałam, poszperałam i zdecydowałam się na wypróbowanie, moje pierwsze wrażenie jest mega pozytywne! liczcie na recenzję a jeżeli wahacie się jaki podkład wypróbować to polecam Wam z całego serca właśnie ten!  jak on matuje... bajka! :) 

Jak tam wasze łowy? ;)
 Ja wszem i wobec:
OBIECUJE KONIEC ZAKUPÓW NA TEN ROK!! 


Trzymajcie się ciepło,
z marchewkowym pozdrowieniem,
eBugs ;)!!
Czytaj dalej

Zakupolove #2



Hej Ludzie Kochani!! :)
 
Nie było mnie tu sto milionów lat, ale piąty rok studiów przytłacza mnie totalnie... Zawał pracy, zadania, prezentacje, referaty... tak wygląda moja obecna egzystencja... Ale miejmy nadzieje, że powoli się to wszystko unormuje :). Mimo braku czasu nawet na obiad, miałam jakoś cudownie czas, aby uczynić skromne zakupy, którymi się dziś Wam pochwalę :D.


Po pierwsze musiałam ratować moje włosy, bo ta pogoda była dla nich chyba nawet gorsza niż dla mnie. Przetłuszczały się w tempie jeszcze szybszym niż normalnie, były suche, ciężko się układały i okropnie elektryzowały. Poczytałam tu i tam i wybrałam się do YR po oczyszczający szampon z pokrzywy, dodatkowo wykończyłam chyba wszystkie możliwe odżywki i maski do włosów jakie miałam w mieszkaniu, więc zdecydowałam się na "maske-olej-odżywkę" (nie wiem dokładnie jak nazwać ten produkt) z Isany :). Moje włosy powoli wracają do przyjaznych stosunków ze mną a więc jesteśmy chyba na dobrej drodze :). Oba produkty już Wam serdecznie polecam!! Ale pojawi się osobna notka o mojej pielęgnacji włosów :). 
Ceny: szampon - 9,90 w promocji, maska z Isany: 4,99 bez promocji!! :).


Uwielbiam testować podkłady i przyznaje się bez bicia, że jestem bardzo podatna na teksty typu: sprawdzi się na każdej cerze, będziesz zachwycona, naprawdę polecam, jest świetny itd... A jako, że moje podkłady były dla mnie albo za ciemne, albo za jasne, stwierdziłam, że wypróbuje nowy Match Perfection, który był szalenie wychwalany na yt i blogach. I powiem Wam, że podkład jest fantastyczny!! Nie miałam starszej wersji, więc nie odniosę się jak ma się ta wersja do poprzedniej, ale obecnie mówię Wam bez bicia, że wyparł u mnie wszelkie Revlony i HealtyMixy.
Cena: 25,99 na promocji.

Jeśli chodzi o kolorówkę to kupiłam jeszcze brązową kredkę od Essence i bezbarwną konturówkę również z tej firmy
Ceny: 9,99  kredka, 5,49 konturówka.

Skusiłam się również w Naturze na nową paletkę od My Secret w odcieniu Smokey Nudes.
Cena: 13,99 

No i na stoisku Golden Rose czaiłam się na te nowe pomadki w kredce, ale zniechęciło mnie ich temperowanie, więc postawiłam na kolejną Velvet Matt tym razem w pięknym dziennym odcieniu nr 10. 
Cena: 11,90.


Brązowa kredka od Essence i GR VM w odcieniu 10

A jak tam wasze zakupy? Popłynęliście czy raczej na spokojnie? :) 

Trzymajcie się ciepło,
z marchewkowym pozdrowieniem,
eBugs!! :)
Czytaj dalej

Musimy się przeprosić - recenzja podkładu Rimmel Stay Matte


Dzień dobry, dobry wieczór, cześć, hejka!

Bohater dzisiejszego wpisu jest już ze mną około roku. Na początku naszej znajomości go nie znosiłam! W ogóle się u mnie nie sprawdzał, wyglądał okropnie, po zaledwie pół godzinie wchodził mi we wszystkie możliwe zmarszczki mimiczne i pory, jednym słowem dramat. Chciałam go komuś oddać bo nie mam w zwyczaju wyrzucania kosmetyków, walnęłam gdzieś w głąb kosmetyczki i całkiem o nim zapomniałam. Dziś jednak nadszedł czas naszego wielkiego pojednania i odnowy albo może raczej zawarcia przyjaźni, która mam nadzieje się szybko nie zakończy :D.


Sprawy wstępne: 
- dostępny w każdej drogerii (Rossmann, Natura, Hebe itp. itd.);
- cena: 21 zł. (wg wizaz.pl);
- 7 odcieni (100 Ivory, który dziś recenzuje - drugi w gamie kolorystycznej);
- konsystencja musu;
- działanie: matujące, bez efektu maski, dla świeżej i promiennej cery; 




Co więc takiego się zmieniło, że nagle polubiłam się z tym podkładem? 
Ostatnio odnalazłam go i postanowiłam dać drugą szansę. Poczytałam trochę na jego temat w necie i przeczytałam gdzieś, że trzeba go nakładać niewielką ilość, aby nie zrobić sobie efektu maski. Pomyślałam a co mi zależy. Wzięłam do ręki oczywiście Hakuro h50s i zaczęłam nim pracować. Przekonana, że będę musiała go zaraz zmyć, już kombinowałam komu go oddać, doznałam szoku, gdy przyjrzałam się swojej buzi. Była idealnie matowa (bez użycia pudru), ujednolicona, a podkładu nie było w ogóle widać. Efekt utrzymywał się cały dzień. Następnego dnia efekt był identyczny. Nie wiem czy musiał trochę odleżeć, czy może teraz inaczej go nakładam i faktycznie przy pierwszych użyciach dawałam go za dużo, czy może moja cera teraz nagle postanowiła się z nim zakumplować. Nie wiem, ale faktem jest, że teraz spisuje się bardzo dobrze :). 

mniej więcej tyle potrzeba mi do zakrycia całej buzi


Zbytnio nie miałam pomysłu jak oddać Wam jego odcień, a sama właśnie tego zazwyczaj szukam w recenzjach, więc postanowiłam zestawić go z dwoma chyba najbardziej popularnymi i rozpoznawalnymi odcieniami, czyli Revlon ColorStay dla cery tłustej i mieszanej w odcieniu 150 i 180. Jak widać (lub nie) odcień Rimmela wydaje się być odrobinkę jaśniejszy niż 180 CS.



Podsumowując bardzo go Wam polecam! A gdy go macie i nie zbyt Wam się sprawdza może właśnie pokombinujcie z ilością, może to okaże się kluczem do przyjaźni z tym produktem. 

Dodam na koniec jeszcze, że starą wersje tego produkty też posiadałam, ale była okropna, najgorszy podkład jaki miałam. Może dlatego byłam tak do niego uprzedzona?

Ps. Miałyście może bazę z tej serii? :)
Ps 2. Jak tam pierwszy dzień w szkole? :)

Z marchewkowym pozdrowieniem,
eBugs :)!!


Czytaj dalej